Są to zazwyczaj jajka na miękko. Z majonezem. Pyszne.
Jednak ostatnio miałam ochotę na pastę jajeczną, a że pęczek szczypiorku krzyczał "Zjedz mnie!", to.. nie miałam innego wyjścia jak wyciągnąć widelec i ugotować jajka.
Potrzebujemy:
jajko - 4 sztuki
majonez - 1-2 łyżki, w zależności od naszych upodobań
szczypiorek - spora garść
sól i pieprz do smaku
I do dzieła:
Jajka gotujemy na twardo w osolonej wodzie. Czekamy aż wystygną, obieramy je, kroimy w plasterki i wrzucamy do miseczki. Dodajemy do nich majonez i ugniatamy widelcem aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji (mogą to być duże kawałki jajka w paście a może to być totalna miazga!). Dodajemy szczypiorek, przyprawiamy i jemy. Najlepiej smakuje ze świeżym chlebem lub bagietką.
Smacznego!
Przepis dodaję do akcji:

Nie ma jak domowe pasty na kanapki!
OdpowiedzUsuńAch, wspomnienia... całe studia takie jadłam to moja ulubiona pasta :)
OdpowiedzUsuńA ja takie w przedszkolu jadłam..... mmmmmmm...
OdpowiedzUsuń